Fantastyczny rasizm
Wracam, jeszcze bardziej zdeterminowany, w lepszym humorze, w lepszym stylu.
Jak można zobaczyć, przeniosłem blog. Raczej na stałe. Aczkolwiek szata graficzna się pewnie jeszcze nie raz zmieni. Mam jednak nadzieję, że obecna przypadnie wam do gustu.
Przy okazji przenosin przeredagowałem też swoje poprzednie wpisy. Niektóre znacząco. Jeśli lubicie mnie czytać, to warto do tych starszych wpisów zajrzeć.
A teraz do sedna.
Dziś (21 marca) Międzynarodowy Dzień Walki z Rasizmem i Dyskryminacją Rasową. Z tej okazji kilka przemyśleń.
Pewnie nie raz na sesji wasze postacie bezpośrednio lub pośrednio doświadczyły rasizmu i dyskryminacji. To nieodłączna część większości settingów. Jedna nacja nie lubi innej. Jedna rasa nie lubi drugiej. Klasyczna jest już nienawiść krasnoludów do elfów i na odwrót. W Earthdawnie z kolei do klasyki należy niechęć Trolli do Wietrzniaków. Zastanawialiście się kiedyś po co ta dyskryminacja w tych systemach jest?
Czy to zwykła chęć tworzenia realnego tła fabularnego? A może to budowanie możliwości interakcyjnych? Negatywne emocje angażują szybciej niż pozytywne. Zło przychodzi łatwiej, szybciej, na skróty. Przyznajcie się. Jak często tworzyliście postaci na motywie nienawiści do kogoś, czegoś? Według moich doświadczeń to dość częsta praktyka. Ile to razy się słyszy historie postaci, którym zamordowano rodzinę, więc teraz się mści, na orkach, na elfach, kimkolwiek.
Jak często budujemy na pozytywnych emocjach? Na pozytywnych wartościach? Nie mówię o takich, kiedy jesteśmy do tego zmuszeni jakimś zagrożeniem. Ani też o takich, gdy chcemy coś odbudować. Przecież odbudowanie jest konsekwencją zburzenia, zniszczenia, a więc zataczamy koło i wracamy do negatywów.
Mówię o budowaniu czegoś całkiem nowego. Słyszeliście o bohaterach, których motywacją jest umiłowanie jakiejś rasy, kultury (ale nie duma na pograniczu nacjonalizmu)? W erpegach, z mojego doświadczenia wynika, że zdarza się to rzadko. Nawet jak element występuje, to często w połączeniu z zemstą, rewanżem za wyrządzone rasie krzywdy.
Budowanie na negatywnym jest proste. Spróbujmy jednak czasem zbudować na pozytywnym. Takie postaci, takie tło wcale nie musi być nudne. Jest wyjątkowe, co za tym idzie, ciekawe. Inna sprawa, że wynik niekoniecznie będzie pozytywny. Samymi dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
A teraz na szybko kilka pomysłów.
- Krasnoludzki uczony badający obsydian i zafascynowany ich zwyczajami
- Odkrywca, chcący poznać jak najwięcej nowych kultur, miejsc, osób
- Trubadur pragnący napisać nieśmiertelny utwór, który przetrwałby na wieki
- Zawodnik Hach’var, chcący wygrać dla swojej drużyny mistrzostwo i zapisać się w annałach sportu (opcja: głosiciel Thystoniusa)
A jakie są wasze pomysły?
*grafika pochodzi z podręcznika Namegivers of Barsaive
Powiązane wpisy:
5 Responses to Fantastyczny rasizm
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Bloger zbiera na piwo
Ostatnio Popularne Wpisy
- Earthdawn Art #3 2 comment(s)
- Earthdawn Savage Worlds i Pathfinder Edition za pięć dwunasta 7 comment(s)
- Twój Horror wygląda jak Muppet 2 comment(s)
- The Banner Saga – taktyczne cRPG o wikingach 0 comment(s)
- Earthdawn Art #1 5 comment(s)
Kategorie
Archiwum
Najnowsze komentarze
- Sethariel o Earthdawn Savage Worlds i Pathfinder Edition za pięć dwunasta
- osaka o Earthdawn Savage Worlds i Pathfinder Edition za pięć dwunasta
- Kot o Earthdawn Savage Worlds i Pathfinder Edition za pięć dwunasta
- Sethariel o Earthdawn Savage Worlds i Pathfinder Edition za pięć dwunasta
- zatapatik o Earthdawn Savage Worlds i Pathfinder Edition za pięć dwunasta
- Bleddyn o Earthdawn Savage Worlds i Pathfinder Edition za pięć dwunasta
- KFC o Earthdawn Savage Worlds i Pathfinder Edition za pięć dwunasta
- gan o Wasteland 2: The Ultimate cRPG
- Sethariel o Wasteland 2: The Ultimate cRPG
- KFC o Wasteland 2: The Ultimate cRPG



No i wreszcie ktoś to przyznał! A ja walczę o to łamanie stereotypu nienawiści rasowej odkąd gram w RPG (czyli od 1998 roku). I sporo własnych postaci i NPC wyposażyłam w dziwne międzyrasowe sympatie i sporo swoich scenariuszy w tematykę przełamywania schematów. Komunizm i internacjonalizm z moich fabuł aż kapie, ale nikt tego, niestety nigdy nie docenił ;/
I chwała Ci za to!
Nie przekreślam rasizmu w RPG. Mimo wszystko to dość przydatne narzędzie fabularne. Natomiast zastanawia mnie dlaczego w mainstreamowych grach tak mało jest międzyrasowych sympatii (trzeba jednak przyznać, że w Earthdawnie jakieś tego elementy występują).
Znam dwa systemy, gdzie twórcy wprowadzili rasizm w jakimś konkretnym celu i wyraźnie nawet o tym napisali. Są to GSy, gdzie ksenofobia jest istotnym założeniem świata i wypada bardzo ciekawie (pewnie dlatego, że nie jest jedyną popularną -fobią) i zdaniem twórców ma pomóc zwrócić uwagę na sesji na podobne problemy w rzeczywistości. I Victoriana, która jest grą o ucisku i niesprawiedliwości, więc taki musi być przedstawiony, żeby postacie graczy miały z czym walczyć.
W obu tych systemach widziałem postacie zbudowane na ‘pozytywnych wartościach’ jak to nazywasz.
Większość systemów za to w ogóle pomija trochę ten temat albo trochę go ignoruje z przyczyn poprawności politycznej. No i jest też tak, że czasem tego typu „Klasyczna jest już nienawiść krasnoludów do elfów i na odwrót.” nie są tak naprawdę elementem settingu – w WFRP przykładowo pochodzą raczej od niezbyt znających świat graczy którzy doprowadzili to do ekstremum (a MiMy pomogły obraz ten rozprzestrzenić) oraz źle zdefiniowanej jednej zasady mechanicznie ;)
Ogółem rasizm występujący w RPGach jest jak najbardziej fajny, zwłaszcza jeśli autorzy byli na tyle dojrzali żeby uczynić z niego element świata z głową – w końcu stanowi na tyle poważną podstawę naszej cywilizacji, że powinno być trudno sobie wyobrazić świat, gdzie są ludzie i nie pojawiają się tego typu odczucia.
Szczurze, o ile dobrze zrozumiałam Sethariela, to nie chodziło mu chyba o to, żeby elementu rasizmu nie było, tylko o to, by wykorzystać go w scenariuszu w sposób budujący (jakieś porozumienia ponad podziałami mimo wszystko), a nie w kółko eksploatować motyw walki i zemsty. No wiesz, żeby to nie były same szekspirowskie dramaty skrzyżowane z czarnym westernem, tylko coś hm… dla młodzieży(?). Ja w każdym razie tak ten tekst odebrałam i do takiego traktowania RPG sama nawołuję. Można, oczywiście, odtwarzać bardzo życiowe, czarne scenariusze, urządzić krasnoludom Katyń, a elfom pogrom kielecki, zakochanego w wietrzniaku trolla potraktować jak King-Konga i kazać orkom spalić kilka ludzkich wiosek. Można, ale właśnie mamy trochę tych scenariuszy za dużo i wrażliwe osoby mają czasem przez to problem z graniem (a przypominam, że niewrażliwi raczej nie grają w RPG). Poza tym, po cholerę „grać w życie”. Mnie się to właśnie w RPG podoba, że można być kimś innym i znaleźć się gdzieś indziej. A że nie ja jedna mam takie potrzeby, tego ostatnio dowiodła masowa histeria avatarowa.
Daleko mi do całkowitej krytyki motywu rasizmu i dyskryminacji w RPG. Jak już pisałem, to bardzo dobre narzędzie fabularne. Sam rasizm też został po części wykorzeniony z podręczników przez szeroko rozumianą poprawność polityczną. Niektóre systemy, jak na przykład wspomniana przez Ciebie Szczurze Victoriana, są wręcz zbudowane na walce z dyskryminacją. Ta notka to jedynie moje luźne refleksje dotyczące doświadczeń związanych z postaciami graczy w mainstreamowych grach fabularnych i ich związkiem z rasizmem. W wielu wypadkach to efekt narosłych przez lata stereotypów. Łatwo się im ulega.