The Rise and Fall of Ziggy #1
Rozpoczęliśmy kampanię Evernight: Noc Bohaterów!
O tym jednak już pisałem w recenzji Savage Worlds. Nie wspominałem natomiast, że w związku z kampanią możecie liczyć na dodatkowe wpisy na blogu. Zig, niziołek Czarodziej z Mizrindoru wraz ze swoim wiernym psem „Spiderem” i resztą drużyny „Trzech Gwiazd” – w skład której oprócz niego wchodzą Jaskółka, elfia Tropicielka oraz Ragnar, krasnoludzki Wojownik – przemierzają bezdroża Tarthu. Swoje przygody, jak każdy szanujący się badacz i uczony, mój bohater spisuje do pamiętnika. Fragmenty z tego „dzieła” prezentować będę na blogu.
29 SIERPNIA
W naszej warowni od kilku już dni dochodziły nas słuchy o dziwnych wydarzeniach niedaleko granicy z Białymi Miastami. Kupcy co rusz skarżyli się na różne niebezpieczeństwa czyhające ich na szlaku. Gdy jednak okazało się, że któraś z karawan nie dotarła na miejsce, jasne się zrobiło, że to sprawa dla „Trzech Gwiazd”.
Wyruszyliśmy najszybciej jak się dało (przez co nie zdążyłem doczytać znalezionego w bibliotece Mizrindoru dzieła „Wszechświat w skorupce orzecha”). Jaskółka, zdeterminowana wyrwać się choć na chwilę na łono natury, a także zmartwiona wydarzeniami na granicy, wytyczyła sprawnie trasę. Byliśmy przygotowani na wszelkie zagrożenia, zwarci i gotowi. Przynajmniej tak się nam zdawało.
Po kilku dniach wędrówki natrafiliśmy na pierwsze ślady. Były dość niepokojące. Zniszczony wóz, martwe ciało… Jaskółka stwierdziła, że masakry dokonał stwór z legend centaurów. Na to przynajmniej według niej wszystko wskazywało. Ragnar, swoim zwyczajem, ucieszył się na samą myśl tak godnego wyzwania. Ja, szczerze powiedziawszy, też.
31 SIERPNIA
Doktor Raguell, uczony, współbadacz. Ktoś z kim wreszcie mogę przeprowadzić rozmowę jak teoretyk z teoretykiem. Jak badacz z badaczem. Jak uczony z uczonym. Jak mędrzec z mędrcem. Jak… kosmolog z ornitologiem.
Ten starszy, siwiejący już człowiek spadł mi (a może nam) prosto z nieba! Nie dość, że mamy kolejne zlecenie (pieniążki się przydadzą, ot co), to w wyniku całego, związanego z tym zdarzenia szykuje się kolejny przełom w moich badaniach!
Razem z doktorem Raguellem (który, gdy go znaleźliśmy, leżał ranny pod drzewem) dosłownie wpadł na nas czarnoskóry, wytatuowany wojownik ze Smoczych Wysp. Okazało się, że uciekał przed bandą goblinów. Tych samych, którzy tak bezczelnie i brutalnie potraktowali doktora Raguella.
Walka nie trwała długo.
Strzała z łuku, kilka sztuczek, topór w dłoni, szczęki w ruch, obróciło wrogów w puch.
(fragment z „W Białych Miastach bez zmian”)
Wystarczyło pozbyć się szamana, reszta uciekła, gdzie pieprz rośnie.
Notatka: Typowe zachowanie stadne zielonoskórych
Po opatrzeniu doktora, ten zlecił nam odnalezienie Gryfa Nizinnego. Nie znam się na faunie, ale nie brzmi to zbyt groźnie. Oczywiście zgodziliśmy się od razu (jakże by inaczej!). Zwłaszcza Jaskółka była podekscytowana, mogła się wreszcie wykazać swoimi umiejętnościami. A poza tym bohaterstwo do czegoś zobowiązuje! Trzy Gwiazdy są nie od parady, jak to ktoś kiedyś powiedział… żebym to ja pamiętał kto.
Dziwny, małomówny, wytatuowany, potężnie zbudowany człowiek – teraz jednak wycieńczony, ranny i bezbronny – okazał się być całkiem sympatyczny. Jak udało się ustalić (głównie dzięki staraniom Jaskółki i moim zdolnościom językowym), na imię miał Aye. Przyglądając się jego kolorowi skóry, znalazłem kolejne potwierdzenie jednej z moich teorii.
Notatka: Ciemny kolor skóry człowieka z południa musi mieć wytłumaczenie w promieniowaniu kosmicznym. Smocze Wyspy najwyraźniej nie posiadają zbyt gęstego powietrza, co by zatrzymywało niebezpieczne promienie z gwiazd. Promieniowanie to powoduje powolne spalanie się ludu z południa. Podróżując więc na Smocze Wyspy trzeba pomyśleć o odpowiednim odzieniu ochronnym, które zakryje najwrażliwsze miejsca na ciele.
Kolejne części już wkrótce.




